księga gości


2011
lipiec
2010
kwiecień
marzec
2008
kwiecień
luty
2007
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2006
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2005
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2004
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2003
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2002
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2001
grudzień
listopad





###
skarletka
porcelanowa lilia
sol
krucha
królowa
laura
cień
szczęścia
athelienne
secondsoul
śliwkowa
whistler
nenf
cinnamon
cheyenne
niebo
vicky
klon
quenya
arina
wnimanie
szarość
madi24
blask
theatron
mrucząca
deklil - to
darknessdeath
nem
w - p
hatha
lipso
monumenta
isks





BLOG



















lily



sprawy

Gdyby ktoś miał ochotę coś sobie (do)studiować, a przeszkadzałby mu w tym dziekanat, to polecam filię Uniwersytetu Śląskiego w Cieszynie. Jakieś zaświadczenie potrzebne na zaraz? Do załatwienia nawet w lipcowe, piątkowe popołudnie:)

Mam niepokojące wrażenie, że z wiekiem wrednieję. I zupełnie nie mogę sobie z tym poradzić. No bo do czego to podobne, żeby w NFZ-cie najkompetentniejszą i najsympatyczniejszą osobą był pan ochroniarz?:)

2011-07-22 20:34:14 skomentuj (3)


westchnienie
Ach. 
Zmęczyło mnie wyjaśnianie, że Czechosłowacja od siedemnastu lat nie istnieje, że z podobnego powodu wyjazd do NRD nie jest możliwy, a Afryka – niestety! – nijak nie jest państwem.

Zajmuję się pięciomiesięcznym szczeniakiem labradora. Mogę mówić tylko za siebiem, ale myślę, że jest nam razem dobrze: biegamy za patykami, przyglądamy się srokom i wędrujemy wśród osiedlowych krzaków. Do domu wracam zawsze trochę obśliniona... I bardzo szczęśliwa.


2010-04-26 23:32:18 skomentuj (4)


nieprzeniknienie
Moim ulubionym niemieckim słowem jest – jak na razie, bo przecież wiele jeszcze przede mną – undurchdringlich. To jedno z tych słów, których struktura idealnie współgra ze znaczeniem. Nieprzeniknionym.

Natomiast bardzo nie podoba nie podoba mi przysłowie Kleider machen Leute. Ubieram się jednak nieco staranniej.

2010-03-02 10:05:26 skomentuj (3)


[***]
"Żeby zdobyć dyplom, studenci muszą sobie wymyślać tematy prac naukowych. Tematów jest nieskończona ilość: o wszystkim na świecie można napisać dysertację. Zapisane kartki piętrzą się w archiwach smutniejszych od cmentarzy, ponieważ nikt do nich nie zagląda, nawet w święto zmarłych".
[Milan Kundera, "Nieznośna lekkość bytu"].

No właśnie.
2008-04-14 16:17:07 skomentuj (14)


...

Są książki, które poza tym, że podobają mi się jako całość, mają zdania, które lubię szczególnie. W "Nieznośnej lekkości bytu” Milana Kundery takim zdaniem jest to opisujące sen Teresy: "Karenin urodził dwa rogaliki i pszczołę”. W “Jeśli zimową nocą podróżny” jest nim zdanie, którego prawdziwość intuicyjnie wyczuwam za każdym razem, gdy sięgam po kolejną książkę: “Czytanie jest samotnością”. [I przyjemnością, którą dobrze jest się później podzielić – dodaję w myślach].

Jakiś czas temu ktoś mnie zapytał sms-owo, co sądzę o etyce. Odpisałam z pełną powagą, że warto być etycznym, chociażby dla własnego komfortu... Podtrzymuję, warto.

2008-02-02 13:26:00 skomentuj (14)


[...]
Druga połowa grudnia to dogodny czas na pielęgnowanie wszystkich zaległych uzależnień. Piję więc herbatę w filiżance w maleńkie róże, oglądam filmy, trochę czytam. Głaskam kota, pod włos.

Więc dobrze, jestem niezorganizowana: nie udaje mi się wyjść na czas z domu; mam bałagan, mam ogromny bałagan w za dużym pokoju tego za dużego domu i, zupełnie jak w pokojach dziecinnych, mnóstwo porozrzucanych po podłodze drobiazgów.

Mogłabym się zakochać w Juriju Żywago. 2007-12-30 21:13:29 skomentuj (2)


xxx
Któregoś dnia umrę w doskonałym zdrowiu. [Zupełnie jak babka głównego bohatera „Czasu, który pozostał” w reżyserii Francisa Ozona]. Będzie to zasługa soków marchewkowych, mleka o zawartości półtorej procent tłuszczu, tabletek ze skrzypu polnego i witamin A + E.

Jeśli istnieje coś takiego jak idealne rozstanie, to nasze takie było. Choć od tamtej pory minęło naprawdę sporo czasu, wciąż jeszcze mamy dla siebie tę odrobinę szacunku i uprzejmości, żeby pisać swoje imiona z dużej litery, gdy internetowo pytamy, co słychać. [To jest naprawdę bardzo miłe, że przyjechałeś do mnie w porze bardzo później tylko dlatego, że bałam się sama wyprowadzić psa]. 2007-11-15 00:55:18 skomentuj (17)


tematu nie będzie
Czasem, gdy czytam książki, dostaję dreszczy. Tak było za każdym razem, gdy czytałam „Medaliony” Nałkowskiej (a czytałam trzy razy i nie bardzo wiem po co; zupełnie wystarczyłoby mi przerazić się tylko raz) albo gdy bardzo się bałam, czytając dawno temu powieść Jonathana Carrolla. To nie była wybitna powieść i może dlatego dziś nie pamiętam nawet tytułu.

Nie potrafię się rozstać z tym miejscem. Może dlatego, że jest jednym z niewielu, w których czuję się naprawdę dobrze i uważam za swoje. To trochę tak, jakby wyjechać windą na ostatnie piętro wieżowca i nie móc skoczyć, wiedząc, że zjeżdżać nie ma już po co. Porównanie jest mocno nadwerężone, ale to dlatego, że nigdy nie wyjeżdżałam windą tak wysoko... 2007-10-25 22:59:21 skomentuj (8)